piątek, 29 czerwca 2012


Mieliśmy koleżankę, pracującą w dziale administracji, raczej nam mało znaną. Po jakimś czasie okazało się, że mieszkała kątem u ludzi niesympatycznych i w bardzo trudnych warunkach. Proszę sobie wyobrazić, że prof. Szwankowski do niej przyszedł i powiedział: "Proszę pani chętnie panią wezmę do domu". I tak się stało. (...) ta pani nie miała słów wdzięczności, jeśli chodzi o oboje państwa Szwankowskich i mówiła o nich zawsze w samych superlatywach.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza